|
Galeria: Proces tworzenia Ostrego Koła
Wszystko zaczęło się w marcu. Nie pamiętam dokładnie dnia, ale
właśnie wtedy pojechałem na spotkanie z Wojtkiem, który właśnie przyjechał z W-wy. Tak
dla jasności, Wojtek jest moim szwagrem, ściślej mówiąc był nim
przez pewien czas. Tak więc pojechałem na spotkanie na nowo kupionym
Kelly`sie. Pod klatką czekał już Wojtek. Wtedy właśnie przybliżył
mi temat ostrego koła, jego budowę oraz sposób jazdy. On sam jeszcze
nie miał tego roweru, ale jak mówił poważnie zastanawia się nad
jego złożeniem. Popijając piwo rozmawialiśmy o ostrym. Musiała minąć
godzina żebym zakumał o co chodzi z tym hamowaniem nogami bez
tradycyjnych hamulców. W końcu po wypiciu piwa zrozumiałem, a w mojej głowie
zrodziła się cudowna myśl. Na pewno domyślacie się o czym pomyślałem,
to nic że dwa miesiące temu kupiłem nowy rower za 1600PLN, to nic. Od
tego czasu czytałem wszystko co udało mi się znaleć
w sieci o OK. Szczerze mówiąc nie ma tego dużo, przynajmniej jeśli
chodzi o polskie strony, mimo wszystko wystarczy żeby bez trudu złożyć
taki rower. Nie powiem, trwało to wieki ale w końcu
udało się. Najwięcej problemu sprawiło mi znalezienie piasty. Jak
wiadomo, musi to być piasta z jedną zębatką nakręconą w taki sposób aby
ta nie odkręcała się ani w lewo ani w prawo. No dobrze ale po
kolei. Pierwsza rzecz, jaka uznałem że jest mi potrzebna to rama.
Od końca marca kiedy to postanowiłem, że złożę ostre koło pilnie
poszukiwałem odpowiedniej ramy, to jest takiej która ma jak najbardziej
poziomy tylni hak. Nie było to proste, ale to nic w
porównaniu z piastą. Allegro przeglądałem kilka razy dziennie i przez
tydzień nie było nic odpowiedniego poza skorodowaną do granic wytrzymałości
ramą starego Jaguara. W końcu jest,
mam rower FAVORITKA za 35 zł. Przyda się
rama i może coś jeszcze. Niestety pech chciał, że znalazłem tą
ofertę w momencie kiedy aukcja się kończyła. Kiedy zadzwoniłem do
sprzedawcy, okazało się, że rower jest już sprzedany:( Cóż począć,
szukałem dalej. Wreszcie w maju udało mi się wyszukać rower na
bazarze, bez namysłu kupiłem go. Był to stary Peugeot z 1970 roku.
Gdy wieczorem obdzierałem do z części pomyślałem sobie, że to połowa
sukcesu, byłem jednak w dużym błędzie. Ramę zaniosłem do
piaskowania (ceny wszystkich części i usług podałem na dole) a potem
do lakiernika. 10 maja miałem piękną żółtą ramę i ... i nic więcej.
Rozpocząłem kompletowanie osprzętu, nie pomyślałem jednak że
wszystko jest do kupienia poza piastą, która w tym wypadku jest
akurat najważniejsza. I tak kupiłem z Allegro koło przednie na piaście Dura-Ace
na szytkę (cena bardzo promocyjna), sztycę, siodło oraz hamulce i
klamki, które później nie podpasowały do obręczy i leżą teraz gdzieś
w pudle. Następnie kupiłem używaną korbę, inne klamki hamulcowe
pozwalające na prowadzenie linki pod owijką oraz owijkę w kolorze
czerwonym. Wszystkie te rzeczy były już w moim posiadaniu do połowy
czerca. Od tego czasu zaczął się przestój. Miałem wszystkie
części potrzebna do złożenia ostrego koła brakowało tylko jednej -
piasty. Tu zaczą się problem. Poszukiwanie jej na allegro nie
przyniosło efektu, chociaż pojawiło się koło do OK ale piasta założona
do niego była zespawana z zębatką, a takie rozwiązanie nie do końca mi odpowiadało.
Postanowiłem więc, że skorzystam z oferty zamieszczonej na ostro.com.pl.
Po wysłaniu listu do Gromady (pozdrawiam Cię jeśli czytasz) odpowiedź
przyszła mało optymistyczna. Pisał, że urwał mu się kontakt z człowiekiem,
który wysyłał piasty z Kanady i pod tym względem jest kiepsko. Później
dzwoniłem jeszcze kilka razy pytając jak się sprawy mają i
w celu zasięgnięcia fachowych porad odnośnie składania ostrego koła -
dzięki. Tak mijały kolejne dni. Nie wspomnę nawet, że miałem
zamiar pojeździć na ostrym jeszcze kilka razy na uczelnię, a tu już połowa
wakacji mija. Aż wymyśliłem skąd wziąć dobrą piastę. Plan był
taki. 29 lipca jadę do Warszawy gdzie rozpoczynają się trwające cztery
dni Mistrzostwa Europy Kurierów Rowerowych i tam kupuję jakieś koło
lub samą piastę. Wszystko było już zaplanowane, musiałem jeszcze
tylko zadzwonić do Wojtka i powiedzieć, że zamierzam przyjechać. Tak
też zrobiłem. Niestety, Wojtek jakiś czas temu pisał, że
pewnie pojedzie na wakacjach do Stanów i właśnie okazało się, że za
kilka dni wyjeżdża. W ten sposób umknęła kolejna, a może i ostatnia
szansa na zakupienie brakującej części. Pozostało mi tylko czekać, na
co... nie wiem, może pojawi się w internecie jakaś oferta, może
Gromada napisze, że przyszła paczka z zamówionymi piastami może jakiś
cud. Zadzwonił telefon, był to Wojtek, który już od kilku dni siedział już w Nowym
Jorku. Powiedział, że właśnie kupił sobie piastę do
OK i czy ja też chcę... Wiadomość ta była najlepszą od kilku
dni. Oczywiście chciałem, jakby inaczej mogło być. Cieszyłem
się jak szalony i kilka razy powtarzałem żeby nie zapomniał o tym.
Super pomyślałem, nareszcie się doczekałem, nie ma tego złego co
by na dobre nie wyszło. Mimo tego, że nie pojechałem do stolicy to i tak
będę miał tą nieszczęsną piastę. Teraz pozostało już tylko
cierpliwe czekanie na powrót Wojtka do Wa-wy a potem na przyjazd do
Przemyśla. 8 sierpnia wreszcie spotkaliśmy się. Cały ten czas kiedy
próbowałem kupić piastę, szukałem jej w sieci i dzwoniłem aż do teraz
kiedy czekałem na jej przywiezienie był bardzo męczący. Wszystko
było już przygotowane, cały rower złożony poza jedną małą rzeczą, ych.
Teraz, kiedy trzymałem ją w ręku wiedziałem, że już tylko kilka dni
dzieli mnie od pierwszej przejażdżki. Następnego dnia zaniosłem piastę do serwisu
celem trwałego jej złączenia z obręczą i szprychami. Tu kolejny zawód,
na zrobienie koła czekałem 10 dni!!! W końcu dostałem je, w
prawdzie złożone zostało na innej obręczy niż miało być, szprych też
były inne - droższe a cena 50% wyższa niż planowałem ale nieważne,
miałem w końcu utęsknioną całość. Tego samego dnia założyłem dętkę
i oponę, zamocowałem koło, naciągnąłem łańcuch i pojechałem na pierwszą jazdę na moim nowym
ostrym kole. Uff, droga przez mękę, ale warto było. Teraz nie
rozstaje się z ostrym, już po pierwszym tygodniu jeżdżenia awansowałem
go przed kelly'sa. Mimo dość zróżnicowanego terenu pod względem górzystym
w moim mieście i okolicy jeździ się idealnie. Rower jest szybki,
lekki, zwrotny, a przy tym póki co jedynym w Przemyślu:)
|